14. Jan, 2022

Afera e-mailowa. "Co mamy na Broniarza" i "nauczyciele dobici falą hejtu"

14.01.2022r

W sieci opublikowano kolejne maile, które miały zostać wykradzione przez hakerów ze skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka. Tym razem o ataku na szefa ZNP Sławomira Broniarza i o strajku nauczycieli.
W kolejnych ujawnionych mailach z sierpnia 2019 roku współpracownicy Michała Dworczyka przygotowywali atak na szefa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza.
Ówczesny szef biura prasowego Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Wilamowski wysłał maila z sześcioma propozycjami "możliwych kierunków ataku" na Broniarza. Adresatami byli m.in. Tomasz Poręba, Beata Mazurek, Michał Dworczyk i Paweł Szefernaker.
Celem ataku miało być zdyskredytowanie szefa ZNP, głównie przez pokazanie jego powiązań i sympatii politycznych oraz "jawnego zaangażowania po stronie opozycji".
Jednym z możliwych kierunków ataku były też zarobki Broniarza, ale tu autor zastrzega, że w tym przypadku "może się łatwo odwinąć, bo jego pensja idzie ze składek ZNP, a nie z budżetu".
Kolejna część opublikowanej korespondencji dotyczy strajku nauczycieli w w 2019 roku. Dyrektor departamentu studiów strategicznych w KPRM Andrzej Klarkowski analizuje zwycięstwo PiS nad strajkiem nauczycieli, wykazane w raporcie portalu Polityka w Sieci.
W komentarzach do raportu Klarkowski pisze m.in., że mimo wsparcia strajku nauczycieli w dużych miastach, PiS lepiej komunikuje się ze swoim elektoratem na wsi i małych miastach oraz że mimo porażki strajku, "opozycja zyskała bardzo zmobilizowaną grupę potencjalnych sympatyków" przed wyborami 2019.
"Nauczyciele jako grupa w następnych kilkudziesięciu godzinach zostaną dobici i poniżeni falą hejtu" - pisze autor maila i podkreśla, że "politycznie i wizerunkowo PiS utrzyma poparcie w swoim twardym elektoracie".
Atak hakerów na skrzynkę mailową Michała Dworczyka miał miejsce w czerwcu ubiegłego roku. Od tej pory w sieci ujawniana jest służbowa korespondencja szefa KPRM i jego współpracowników. Rząd utrzymuje, że jest to atak rosyjskich hakerów, maile są spreparowane i konsekwentnie odmawia komentowania ich, choć dowodów na nieprawdziwość maili nie przedstawił.
Wśród rządzących znaleźli się jednak politycy, którzy potwierdzili autentyczność korespondencji - zrobił tak np. Jacek Sasin.
msn